Spotkanie
- Shhhh- uciszał mnie Simon - już spokojnie, powiedz mi co się stało! - No, bo ... - chciałam mu wszystko powiedzieć, ale nie dałam rady. Miałam siłę tylko na danie mu kartki- to ci wszystko wyjaśni.
Sim zaczął czytać, a jego twarz stawała się coraz bardziej smutna. Gdy skończył znowu mnie przytulił, bo zrozumiał, że sprawa jest poważna. Gdy się uspokoiłam, usiedliśmy na schodach i zaczęłam mu opowiadać, tyle co wiedziałam. -Czyli musimy zorganizować napad na ich bazę ?- w kilku słowach ujął mój półgodzinny wykład. -No tak, ale wtedy narażę was na śmierć! Może powinnam sama ... - zaczęłam, ale Simon mi przerwał. -Wchodzimy w to razem albo w ogóle - rzucił, ale wiedziałam, że nie mam wyboru. -To dzwonimy do Megan, Belli i reszty ?- zapytałam wyciągając telefon z kieszeni. -Tak- również wyciągnął komórkę.
Powiedziałam o wszystkim najpierw Belli (przy okazji popłakałam się, a Simon mnie przytulił ), która w mniej więcej, kilka sekund była przed moim blokiem. Do Megan nie mogłam się dodzwonić, ponieważ najprawdopodobniej rozwaliła swój telefon. Chciałam poprosić Bellę, aby po nią poszła, bo mieszkała blisko niej, ale, że dziewczyna czyta w moich myślach, to po minucie były już obie obok mnie. Simon zadzwonił do Sama i Johna. Nie wyjawił im wszystkiego, bo John mógłby się załamać psychicznie.
Gdy już byliśmy razem, pokazaliśmy im kartkę. Simon stał za John'em, aby ten nie uciekł. Gdy skończyli czytać zaproponowałam, że omówimy sprawę u mnie w domu. Wszyscy się zgodzili. Weszłam do domu i zaczęłam mamie tłumaczyć dlaczego nie jestem u Nati. Powiedziałam jej, że rodzice Li musieli wyjechać a ona ma się opiekować swoim bratem, więc nie pozwolili mnie zaprosić. Mama zrozumiała to i nie mała więcej pytań. Następnie wszyscy ( ja, Sim, Bell, Sam, Meg, John) weszliśmy do mojego pokoju. Usiedliśmy na dywanie i zaczęliśmy gadać. Każdy podał swoją propozycję i głosowaliśmy na mojej ściano- tablicy. Najwięcej głosów dostała propozycja moja i Simona, czyli napad na bazę. Niestety w związku z tym, że nie mamy dużo czasu, a przygotowań mnóstwo to ten plan był bardzo trudny do zrealizowania. Jednak był możliwy, bo będziemy razem, a jak jesteśmy razem to nic nas nie powstrzyma.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Przepraszam Was, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale miałam dużo obowiązków, nie miałam czasu na pisanie. Jeśli będzie co najmniej pięć komentarzy, to postaram się jak najszybciej dodać następny post. Tak na marginesie, to nie koniec czwartego rozdziału. Piszcie czy, do tej pory, podoba się Wam.

no nareszcie
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuń