niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 5 cd.

Jeśli spodoba im się ten pomysł to cała akcja będzie zależała od tego, jak się sprawdzę. Sądzę jednak, że jak się postaram, to mi się uda.
- To chcecie znać mój plan ? - zapytałam siadając na środku.
Moi przyjaciele nie odzywając się pokiwali głowami. Po chwili zaczęłam mówić:
- Znam szefa bandy jak nikt inny. Wiem o nim więcej niż on sam. Poszłabym pierwsza jutro w nocy do ich bazy, a że wtedy w bazie jest tylko szef to ja będę z nim gadała a wy uwolnicie Nati. Następnie odbiegniecie daleko a ostatnia osoba da mi sygnał i wtedy odejdę.
Gdy skończyłam wyczerpującą przemowę spojrzałam na twarze moich przyjaciół. Wyrażały one strach, zakłopotanie ale i troskę. Długo nie mogli się odezwać. W końcu Simon wydobył z siebie głos:
- Ale ty wiesz, że to jest mega niebezpieczne ? - zapytał sarkastycznie
- No to w takim razie czekam na wasze propozycje. Jak wymyślicie coś lepszego to dajcie znać - moje słowa przepełnione były ironią
Położyłam się na łóżku w celu udoskonalenia mojego planu. Oczywiście zamiast tego myślałam o Simonie i tym chłopaku od dubbingu.. Oczywiście jeden był moim najlepszym przyjacielem a drugiego prawie nie znałam. Co z tego ? Są słodcy, uroczy i pięknie śpiewają. Tyle wystarczy mi - Abby Jones - aby się zakochać. Sim się o mnie tak troszczył.
- Abby !!!! - krzyknęła Bella.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak wszyscy stoją nade mną. Usiadłam i słuchałam moich przyjaciół
- Wybieramy Twój pomysł - oświadczył John
- To zaczynamy - powiedziałam z lekkim uśmiechem podchodząc do ściano - tablicy - Szef bandy jest najgorszy ze wszystkich. Miał bardzo trudne dzieciństwo i teraz wyżywa się na wszystkich za to co się wtedy działo. Najważniejsze jest to, że ja go bardzo rozpraszam. Nie jest w stanie się na niczym innym skupić. Od lat mu się poprostu podobam. Wykorzystamy to. Pod czas gdy będę rozmawiać z nim, wy uwolnicie Nathalie a gdy odejdziecie jedna osoba musi dać mi jakiś znak i wtedy (jeszcze nie wiem jak) odejde w waszą stronę. Tyle odemnie.
Po mojej naprawdę długiej przemowie usiadłam i oparłam się o ścianę bo moich przyjaciół zatkało. Simon patrzył się na mnie takimi oczami jakby zaraz miały mu wypaść.
- Abby ! - krzyknął Sim - Ty myślisz, że ja pozwolę ci tak się poświęcić ?
- A masz inny pomysł !! - byłam zrozpaczona i nie miałam już innego pomysłu
Dlaczego moja wyobraźnia jest taka wspaniała !? Znowu te obrazy biednej Nati. Teraz szef podchodził do Li i zamachnął się za nią. Gdy jego ręka dotknęła jej twarzy poczułam piekący ból na własnym policzku. Upadłam na łóżko. Czułam kolejne uderzenia w policzki. Simo usiadł obok mnie i przytulił mnie. Po kilku minutach uderzenia ustały a moja wizja przyjaciółki zniknęła.
- Ab ! - szeptał Sim - Co ci się stało kochana
Nie byłam w stanie odpowiedzieć bo policzki piekły mnie niemiłosiernie. po kilku minutach w ramionach Simona powoli się uspokoiłam i wreszcie mogłam normalnie mówić i myśleć.
- Zobaczyłam Nati - zaczęłam powoli - Leżała w ciemnym pokoju. Szef podszedł do niej i dał jej kilka plaskaczy. Każdy czułam tak jakby to mnie bił. - Twarze moich przyjaciół wyrażały niedowierzanie - Wiem jak to brzmi ale naprawdę tak czułam.
- Ale jak to możliwe - odezwała się cicho Megan
- No właśnie tego nie rozumiem - powiedziałam - i musimy sie tego dowiedzieć
- A co masz namyśli - zapytał Sam
Pomyślałam chwile i nagle mnie olśniło. Miałam pewną teorie. Miałam tak silną więź z moją przyjaciółką, może jakąś zdolność, że odczuwałam to samo co Li. Ale jaki to ma sens?
Siedzieliśmy przy łóżku i patrzyliśmy się na siebie bezradnie. Wszyscy byli zdezorientowani.
Ciszę przerwał dopiero nagły trzask drzwi. Po chwili w moim pokoju znalazł się mój brat
- Abby - powiedział gdy mnie zobaczył i szybko znalazł się obok mnie - John zamknij drzwi
Lucas przytulił mnie i spóżał na moja twarz.
- Wszystko ok ? - zapytał troskliwie
- No a jak myślisz - odpowiedziałam sarkastycznie
- No to głupie pytanie - powiedział, schował ręce do kieszeni i rozejrzał się po pokoju - Dobra nie będę owijać w bawełnę. Widziałaś swoją przyjaciółkę tak ?
- Dobrze wiesz, że mam bujną wyobraźnie - odpowiedziałam
- Ale nigdy nie czułaś tego samego co osoba, którą widziałaś - krzykną zniecierpliwiony - Mnie to zajęło dłużej, kosztowało mnie wiele stresu i dlatego chcę ci pomóc. Abby nasza rodzina posiada niesamowitą zdolność. Gdy jesteśmy z kimś mocno związani to w momencie gdy ta osoba jest w niebespieczeństwie my widzimy i czujemy to co ona. Tak jakbyśmy byli w tym samym pomieszczeniu. Ta umiejętność ukauje się w wieku 16 lat i z czasem się rozwija.
Byłam totalnie zdezorientowana. Patrzyłam na niego nic nie rozumiejąc. Powoli zaczęło wszystko zaczęło do mnie dochodzić.
- I ty zobaczyłeś, że ja ją widziałam?
- Tak. Moja zdolność jest już dobrze rozwinięta dlatego mogę widzieć wszystko co robisz ty, mała i mama. Niestety innych nie widzę.
- Czyli to naprawdę jest prawda ?   powiedziałam bo dopiero w to wszystko uwierzyłam
- Tak - odpowiedział spokojnie - Ab skup się teraz i pomyśl o Nati.
Zrobiłam to o co prosił. Stałam na środku pokoju i zamknęłam oczy. Nie dochodziły do mnie sygnały ze świata zewnętrznego. Po kilkunastu minutach zobaczyłam Nati. Jednak bardzo niewyraźnie. Zobaczyłam tylko zarys jakiejś dziewczyny stojącej w drzwiach no i Li leżącą na ,,łóżku".
- Ab ! - mój brat potrząsnął mną - i co widziałaś ?
- Widziałam Nati. Oprócz niej w pokoju była jakaś dziewczyna, która stała w drzwiach.  - powiedziałam
- Jak wyglądała - zapytał Luc a ja zamyśliłam się
- Nie widziałam dokładnie ale chyba ciemne włosy tak do ramion. Na głowie miała chyba jakąś chustkę
Lucas stał a jego oczy stawały się coraz większe. Zaczął chodzić po pokoju jak to miał w zwyczaju gdy się denerwował.
- Luc! Co jest? - pisnęłam
- Jak on mógł ! - szepnął pod nosem nie zwracając uwagi na to co mówię - Emme!?
- Lucas! - pisnęłam i potrząsnęłam nim - odpowiedz mi!
- Emma, siostra Camerona. Już wtedy jak ja jeszcze do nich należałem to dziewczyna zaczęła z nim przychodzić. Za którymś razem z hukiem ich wywaliliśmy. Nikt nie chciał narażać dziewczyny. Oczywiście ja byłem głównym pomysłodawcą wywalenia Emmy. Jednak jak widzę w końcu dołączyła do gangu.
Staliśmy na środku pokoju oszołomieni tym co powiedział mój brat.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!!! Strasznie przepraszam, że tyle czasu czekaliście ale jakoś straciłam wenę i nie miałam czasu na pisanie. Jednak mam nadzieję, że cały czas będziecie czytać.
                    5 com. - następny rozdział 


wtorek, 27 maja 2014

Rozdział 5


Logan
Emma

Dzień nieskończenie się dłużył. Cała grupa zbirów którzy mnie porwali siedziała przy drzwiach. Nawet w nocy słyszałam głosy. Byli tam.


Cameron



Najmłodszy Sam                              Ben                          

Dostałam raptem jeden kubek wody i kromkę chleba. Cały czas leżałam chlipiąc cichutko na łóżku. Bałam się i to bardzo. Jednak wiedziałam, że Abby nigdy nie zostawiła by mnie na pastwę losu i na pewno coś wymyśli. Liczę na nią.

*Abby*
Usiadłam na dywanie koło przyjaciół. Znowu odczułam brak mojej najlepszej przyjaciółki. Łzy napłynęły mi do oczu. Szybko wstałam i wybiegłam z pokoju. Usiadłam przy ścianie i schowałam głowę w kolanach. Nagle usłyszałam szuranie drzwi. Podniosłam powoli głowę. To był Simon. Przykucnął obok mnie zamykając drzwi.
- Co jest Ab ?- zapytał biorąc mnie za rękę
- Sama nie wiem. - odpowiedziałam cicho - To wszystko mnie chyba przerasta. Ode mnie zależ życie mojej najlepszej przyjaciółki. A co jeśli coś nie wypali ? Jeśli .... - nie zdążyłam dokończyć bo Sim mi przerwał 
- Abby ... Abby .... Abby !!! - krzyknął Simon biorąc mnie za drugą rękę - Pamiętaj, że chociaż nie wiem co by się stało ja tu jestem i zawsze będę. Możesz na mnie liczyć. Nigdy ale to nigdy cię nie opuszczę. Pamiętaj. - powiedział cicho odgarniając mi włosy z twarzy.
Przytuliłam chłopaka. Na mojej twarzy wymusiłam uśmiech. Nie był szczery mimo, że Simon naprawdę mi pomógł i wsparł. Tyle że moje problemy nie zniknęły. Cały czas istniały ale przynajmniej ktoś mnie wspierał i był przy mnie. Wyszłam z Simonem i usiedliśmy koło innych.
- Słuchajcie, jutro o15 idziemy i odzyskamy nasza przyjaciółkę - powiedziałam spokojnie 
- Spoko - odpowiedzieli patrząc się na mnie dziwnie - pamiętaj, że nigdy jej nie zostawimy i zawsze będziemy o nią walczyć - dodała Bella 
Razem opracowywaliśmy taktykę. Znałam dokładnie położenie i wygląd bazy C.B. więc nie było z tym większego problemu. Jednak nikt nie zaproponował nic sensownego. Odeszłam na bok. Miałam pomysł ale był on bardzo ryzykowny.
- Ale ja ci mówie, że tak będzie najlepiej
- A właśnie, że nie. Złapią nas wszystkich i zabiją. To n ie ma sensu
- To co masz lepszy pomysł ? 
Moi przyjaciele w tym czasie się pokłócili. Zanim zaczęli skakać sobie do gardeł stanęłam między nimi i krzyknęłam
- Dość ! Tak jej nie pomożemy. Trzeba coś wymyślić a ja mam pewien pomysł - powiedziałam i przełknęłam ślinę. Jeśli spodoba im się ten pomysł to ja ...
_____________________________________________________________________________
_____________________________________________________________________________
_____________________________________________________________________________




Hej, hej, hej !!!!! Strasznie Was przepraszam, że przez tyyyle czasu nie wstawiłam nowego rozdziału ale kompletnie straciłam wenę na pisanie i zupełnie nie miałam czasu. Ale zaraz będą wakacje i więcej rozdziałów. Swoją drogą :
                                       5 com. = następny rozdział











3xff#75f0aaxhx#eacd81xhx#ee5d7axhx#c38ce8xff2xff♫xfxxfx♫xfxxfx♫xfxxfx♫xff20xff100xff100xff3xff0xff50xff0

wtorek, 29 kwietnia 2014

Przepraszam ale posty będą pojawiały się rzadziej. Mam dużo obowiązków. Mimo to nie zawieszam bloga. Postaram się cały czas coś dopisywać.Swoją drogą dziękuję za 1047 wejść. Uwielbiam Was !!!


wtorek, 18 marca 2014

Infooooooo !!!!

Zmieniłam zdjęcia Simona i Abby w postaciach. Dodałam też po zdjęciu dla każdej dziewczyny (chłopakom mi się nie chciało ). No i na koniec kilka mądrości:  
Zawsze do przodu z podniesioną głową
























Czasem wystarczy się tylko odważyć, by..


 Jeden uśmiech może...

 A te są dla moich najlepszych przyjaciółek.Dziękuję, że jesteście <3




Czasem wystarczy tylko




Moja przyjaciółka...


środa, 26 lutego 2014

Rozdzial 4 C.D.

- No więc tak - z zamyślenia wyrwał mnie głos dotąd milczącego Johna - Czy ja mogę wreszcie się dowiedzieć o co dokładnie chodzi ? Miał rację. Przyszedł czas aby uświadomić im na co się piszą. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam opowiadać: - CB to bardzo groźny gang. Członkami są ludzie od 15 do 19 lat. Szefem jest 20 letni Dylan. Każdy kto należy do gangu jest genialnie przeszkolony w strzelaniu. Nie zdarza im się pudłować. Zabijają bez litości( No co prawda tylko gdy są zmuszeni ). W sumie jest tam 6 osób. Do bazy przychodzą na zmianę: w pon. cztery we wtorek wszyscy na naradę przed akcją, w środę mają akcję, w czwartek trzy, w piątek cztery, w sobotę trzy i w niedzielę wszyscy. Szef mieszka w bazie.- ciągle mówiąc wstałam, podeszłam do drzwi i otworzyłam je nagle - Ej. Melody ! Mówiłam Ci, że to nie ładnie podsłuchiwać! - Ale ja...- chciała się wytłumaczyć i zrobiła słodką minkę - Nie ma ,,ale". Zmykaj do pokoju albo Ci pomogę - powiedziałam, podniosłam siostrę i położyłam na jej łóżku. - jak jeszcze raz Cię tam zobaczę to zobaczysz - powiedziałam z uśmiechem i poszłam do pokoju zamykając za sobą drzwi
. *Oczami Nathalie*
 Gdzie ja jestem ? - zadałam sobie pytanie w głowie Ał ! Syknęłam z bólu. Próbowałam się ruszyć ale było to niemożliwe gdyż ponieważ byłam ściśnięta jak ogórki konserwowe w słoiku. Ręce miałam związane jakimś sznureczkiem, który strasznie mnie uciskał. Usta miałam również nie zdolne do mówienia bo zostały zakneblowane. Ile będziemy jechać i co się ze mną właściwie stało ?- te pytania ciągle krążyły mi po glowie. Po ok 15 min stanęliśmy. Bagażnik został otworzony a ja wyrzucona na ziemie. Jednak po chwili ktoś podniósł mnie za koszulę . Spojrzałam przed siebie. Stał tam w miarę wysoki facet. Na oko ok. 20 lat.
</ 
 - No więc ty jesteś ta Nathalie, najlepsza przyjaciółka Abby Jones, siostry Lucasa Jonsa- mówił ze spokojem chodząc dookoła mnie. Zaczęłam coś pojmować. Abby lub jej brat musieli się w coś wkopać a ja byłam zakładnikiem,ktory zostanie stracony. Moje losy nie zapowiadały się najlepiej. - No gadaj !!!- usłyszałam krzyk koło ucha. Nagle poczułam mocne uderzenie w kolana
Mmmm !!!- krzyknęłam jednak nic nie zrozumieli bo miałam ,,knebel". Jak moje usta były zdolne do mówienia to pisnęłam  - ja o niczym nie wiem ! 
 Niestety to nic nie dało. Chwilę później poczułam jak ręka z czerwona bandamką podnosi mnie za bluzkę. Nie miałam siły już stać. Kolano strasznie mnie bolało. Nagle poczułam, że zostałam popchnięta. Runęłam z hukiem na ziemię. Cztery osoby zaczęły mnie pchać przed siebie. Z ogromnym trudem wstałam i szłam tam gdzie mnie prowadzili. Naglę popchnęli mnie i zamknęli drzwi od pokoju w którym się znajdowałam. 
- Poczekasz tu aż twoja przyjaciółka zrobi co jej każemy. Jak się wywinie to będzie twój koniec - usłyszałam głos tego który pierwszy coś powiedział. Po jego słowach z trudem doczołgałam się do łóżka które był w kącie pokoju. Wdrapałam się na nie. Następnie schowałam głowę w rękach i rozpłakałam. Możliwe, że niedługo mnie zabiją. Jedynym ratunkiem jest pomoc Abby na którą zawsze mogłam liczyć. Mam nadzieję, że teraz też mnie nie zostawi. ___________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ No i po długim czasie udało mi się znaleźć chwilę na napisanie dalszej części. Przepraszam Wa jednak, że tak długo nie dodawałam ale rozumiecie. Wyjazd, brak czasu itp. Jednak dziękuję, że cały czas wchodzicie na mojego bloga. Myślę, że teraz z rozdziałem będzie jeszcze gorzej bo będę się przygotowywać do ogromnie ważnego testu. Jednak zrobię wszystko by napisać jak najszybciej. Pozdrawiam Was Love Ada :D

piątek, 24 stycznia 2014

Info !!!




Przepraszam, że nie dodałam następnego rozdziałów, ale nie miałam czasu. Żeby trochę Was pocieszyć trochę dodałam do opisów postaci. Zrobiłam też oddzielną stronę z nimi. A tak na marginesie dziękuję Wam za to, że odwiedzacie mojego bloga. 


To dla Was:

 

GRY

niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 4

Spotkanie


- Shhhh- uciszał mnie Simon - już spokojnie, powiedz mi co się stało!                                                            - No, bo ... - chciałam mu wszystko powiedzieć, ale nie dałam rady. Miałam siłę tylko na danie mu kartki- to ci wszystko wyjaśni.    
Sim zaczął czytać, a jego twarz stawała się coraz bardziej smutna. Gdy skończył znowu mnie przytulił, bo zrozumiał, że sprawa jest poważna. Gdy się uspokoiłam, usiedliśmy na schodach i zaczęłam mu opowiadać, tyle co wiedziałam.                                                                                                                                       -Czyli musimy zorganizować napad na ich bazę ?- w kilku słowach ujął mój półgodzinny wykład.                   -No tak, ale wtedy narażę was na śmierć! Może powinnam sama  ... - zaczęłam, ale Simon mi przerwał.      -Wchodzimy w to razem albo w ogóle - rzucił, ale wiedziałam, że nie mam wyboru.                                      -To dzwonimy do  Megan, Belli i reszty ?- zapytałam wyciągając telefon z kieszeni.                                      -Tak- również wyciągnął komórkę.
Powiedziałam o wszystkim najpierw Belli (przy okazji popłakałam się, a Simon mnie przytulił ), która w mniej więcej, kilka sekund była przed moim blokiem. Do Megan nie mogłam się dodzwonić, ponieważ najprawdopodobniej rozwaliła swój telefon. Chciałam poprosić Bellę, aby po nią poszła, bo mieszkała blisko niej, ale, że dziewczyna czyta w moich myślach, to po minucie były już obie obok mnie. Simon zadzwonił do Sama i Johna. Nie wyjawił im wszystkiego, bo John mógłby się załamać psychicznie.
Gdy już byliśmy razem, pokazaliśmy im kartkę. Simon stał za John'em, aby ten nie uciekł. Gdy skończyli czytać zaproponowałam, że omówimy sprawę  u mnie w domu. Wszyscy się zgodzili. Weszłam do domu i zaczęłam mamie tłumaczyć dlaczego nie jestem u Nati. Powiedziałam jej, że rodzice Li musieli wyjechać a ona ma się opiekować swoim bratem, więc nie pozwolili mnie zaprosić. Mama zrozumiała to i nie mała więcej pytań. Następnie wszyscy ( ja, Sim, Bell, Sam, Meg, John) weszliśmy do mojego pokoju. Usiedliśmy na dywanie i zaczęliśmy gadać. Każdy podał swoją propozycję i głosowaliśmy na mojej ściano- tablicy. Najwięcej głosów dostała propozycja moja i Simona, czyli napad na bazę. Niestety w związku z tym, że nie mamy dużo czasu, a przygotowań mnóstwo to ten plan był bardzo trudny do zrealizowania. Jednak był możliwy, bo będziemy razem, a jak jesteśmy razem to nic nas nie powstrzyma.
_________________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________________
Przepraszam Was, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale miałam dużo obowiązków,  nie miałam czasu na pisanie. Jeśli będzie co najmniej pięć komentarzy, to postaram się jak najszybciej dodać następny post. Tak na marginesie, to nie koniec czwartego rozdziału. Piszcie czy, do tej pory, podoba się Wam.