niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 3

Było na niej napisane:
Jeżeli chcesz odzyskać swoją przyjaciółkę, zostaw za tą budką to, co do nas należy.  MASZ CZAS TYLKO DO JUTRZEJSZEGO WIECZORU!!!                                                                                                                                                                                     C B
Po odczytaniu napisu na kartce, długo zastanawiałam się, o co w tym wszystkim chodziło. Po pół godzinie przypomniało mi się, że mój brat miał związek z jakimś gangiem. Tylko zaraz, zaraz... jak oni się nazywali .... chyba nosili czerwone bandamy ... To wszystko zaczęło się jakoś razem składać, Po namyśle zadzwoniłam do mojego brata.
- Hej Bi- przywitał mnie.
- Hej Lucas - odpowiedziałam - słuchaj, jak się podpisywał ten gang, w którym byłeś ?
- Proszę cię Abster, nie przypominaj mi o tym...- poprosił błagalnym głosem. Nic dziwnego, w końcu to było najgorsze przeżycie w jego życiu.
- To dla mnie bardzo ważne. Proooooszę - błagałam go. W końcu od tego zależało życie mojej najlepszej przyjaciółki.
- No dobrze...- odpowiedział niechętnie - C B pisane wielkimi literami, a co ???
- Oni porwali moją przyjaciółkę!!! Tylko proszę, nie mieszaj się w to, ani nie angażuj nikogo- poprosiłam go. Następnie próbowałam wyciągnąć od niego jeszcze kilka informacji.
- Zabrałeś im coś kiedyś ?
-  Gdy odchodziłem, to nie oddałem swojego pistoletu i zabrałem takie urządzenie, które pokazuje im, czy
w pobliżu  jest nieprzyjaciel.
- Ok, dzięki. A czy mógłbyś mi go dać ?- zapytałam.
- Żebyś im to oddała ?- zapytał retorycznie - Nie!
- Jak mi wymyślisz lepszy sposób, żeby wydostać moją przyjaciółkę, bez narażania swojego życia, to będę skłonna go wykonać.
- Na przykład zrobisz napad na ich bazę...-powiedział ale nie dokończył, bo mu przerwałam.
- Czego nie zrozumiałeś w słowach: bez narażania swojego życia? -  zapytałam.
- Nie da się tego zrobić inaczej - uświadomił mi brat.
- Tylko,  jak ja ...- chciałam się o coś zapytać, lecz zrezygnowałam - dobra kończę . Pa!
Gdy to powiedziałam, rozłączyłam się, nie czekając nawet na odpowiedź. Nie wiedziałam co zrobić!!! Natłok myśli kręcił mi  w głowie i nie potrafiłam ich uporządkować. Moja przyjaciółka była w ogromnych kłopotach, a ja nie potrafiłam temu zaradzić. Jedynym sposobem na ocalenie Nati był napad na bazę C B, lecz do tego potrzebowałam ludzi, a nie chciałam nikogo narażać na śmierć. Nie przychodził mi żaden pomysł , który był możliwy do wykonania. Jedynym rozwiązaniem było zaprzątnięcie do pomocy moich przyjaciół. Po chwili zdecydowałam się zadzwonić do Simona.
- Hejka, przyjdziesz do mnie ?- zapytałam bez wstępów.
- Ok - odpowiedział równie szybko i bez żadnych pytań zdecydował się natychmiast wpaść do mnie.
Czekałam na niego w budce telefonicznej, bo zaczął padać deszcz. Zaczęłam płakać, bo moja wyobraźnia podsuwała mi obrazy biednej Nathalie, która leży bez życia a ja szlocham nad nią. W tej chwili do budki wszedł Simon, a ja padłam mu w ramiona i rozryczałam się na dobre. __________________________________________________________________________________
______________________________________________________________________________
No, w końcu napisałam trzeci rozdział !!!! Liczę komentarze. Dla Was to tylko chwila, a dla mnie ogromna motywacja, do pisania następnych rozdziałów. Z góry dziękuję ;-)
                       5 kom. = następny rozdział

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 2



                        

Rozdarte serce

-Podoba Ci się Simon? – zapytała Megan a ja  usiadłam na kanapę, bo straciłam siłę w nogach.              
 - Nno tak... – odpowiedziałam z drżeniem w głosie.                                                                                     - Nie mam nic do tego, ale mogłaś nam powiedzieć! – powiedziała z lekkim wyrzutem.(Tak, na pewno! Przecież jej też się podoba).                                                                                                     – -Przepraszam… no ale bałam się waszej reakcji – odpowiedziałam szczerze. – O choroba !!! Już 20.00, a na 20:10 mam być w studiu nagraniowym!                                                                          
 Dziewczyny od razu wstały z kanapy i pobiegłyśmy na nagrania.                                                      ***                                                                                                                                                         - -Nie, nie, nie!! – krzyknął na mnie reżyser (chyba po raz dziesiąty)- co się dzisiaj z tobą dzieje Jons!!! Naprawdę tak trudno się zgrać z partnerem?!!                                                                
 - Dzisiaj mam gorszy dzień – usprawiedliwiałam się.                                                                               Tak naprawdę chodziło o to, że ten chłopak, który ze mną nagrywał był śliczny !!!  Miał brązowe włosy
i zielone oczy. Mimo wszystko nie chciałam się z nim zgrać, bo cały czas czułam to coś do Simona… Mimo wszystko nie mogłam od niego oderwać oczu. W mojej głowie był zamęt a serce biło jak szalone.               -. Jeszcze raz. Ostatnia próba- z zamyślenia wyrwał mnie głos reżysera.- Iiiii … akcja!                      Zaczęłam śpiewać, lecz opóźniałam strasznie, a reżyser zaraz krzyknął i zaczął lamentować.             
 - Jak ja mam pracować z takimi ludźmi !!!Przecież was się uważa za profesjonalistów, a mnie się wydaje, że jestem tutaj z pięciolatkami! Na dzisiaj koniec. Przyjdźcie jutro o 16.00. Radzę abyś się ogarnęła Abby, bo jak nie, to cię wywalę !! Zrozumiano ???                                                 
   - Tak – odpowiedziałam i wyszłam ze studia.                                                                                              W kawiarni obok, czekały na mnie moje przyjaciółki. Kupiłyśmy sobie po gałce lodów śmietankowych
i truskawkowych. Poszłyśmy do pobliskiego parku. Zanim doszłyśmy, każda z nas miała na sobie różowe
i białe ślady po lodach. Szłyśmy i rozmawiałyśmy o głupotach, gdy nagle przed nami pojawił się mój dom. Pożegnałyśmy się i już miałam iść, gdy nagle Nathalie pociągnęła mnie za rękę i zapytała:
- Chcesz dziś do mnie przyjść na noc?
- Pewnie!! Tylko wezmę rzeczy i przyjdę!- odpowiedziałam i machając dziewczynom na pożegnanie pobiegłam do klatki schodowej i szybko wbiegłam na pierwsze piętro.
- Hej Ab! - powitała mnie moja czteroletnia siostra.
- Hej malutka - odpowiedziałam i pogłaskałam Melody po jej  jasnej czuprynce.
- Co dzisiaj się działo? - zapytała moja mama, a ja ją przytuliłam.
- A nic specjalnego. Lara się ze mnie śmiała, ale moi najlepsi przyjaciele ją spławili. Na dubbingu byłam rozkojarzona i reżyser był załamany. 
- Czyli normalnie?- zapytała mama.
- Tak - odpowiedziałam i rzuciłam wzrokiem po pokoju.- Mogę iść do Nat na noc? 
- Oczywiście- odpowiedziała moja mama, która jest najlepsza na świecie.

Weszłam do pokoju, wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam do przedpokoju, w którym złapała mnie Melody.
- Pa pa, szkrabie- pożegnałam moją śliczną i małą siostrzyczkę. - Do jutra!
- Pa pa - odpowiedziała ze smutkiem. 
Wyszłam z bloku, lecz ku mojemu zdziwieniu, nikt tam na mnie nie czekał. 
- Przecież byłam tylko chwilę, gdzie ona się podziała!!! - zastanawiałam się.
Nagle zobaczyłam na ziemi kartkę.