niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 2



                        

Rozdarte serce

-Podoba Ci się Simon? – zapytała Megan a ja  usiadłam na kanapę, bo straciłam siłę w nogach.              
 - Nno tak... – odpowiedziałam z drżeniem w głosie.                                                                                     - Nie mam nic do tego, ale mogłaś nam powiedzieć! – powiedziała z lekkim wyrzutem.(Tak, na pewno! Przecież jej też się podoba).                                                                                                     – -Przepraszam… no ale bałam się waszej reakcji – odpowiedziałam szczerze. – O choroba !!! Już 20.00, a na 20:10 mam być w studiu nagraniowym!                                                                          
 Dziewczyny od razu wstały z kanapy i pobiegłyśmy na nagrania.                                                      ***                                                                                                                                                         - -Nie, nie, nie!! – krzyknął na mnie reżyser (chyba po raz dziesiąty)- co się dzisiaj z tobą dzieje Jons!!! Naprawdę tak trudno się zgrać z partnerem?!!                                                                
 - Dzisiaj mam gorszy dzień – usprawiedliwiałam się.                                                                               Tak naprawdę chodziło o to, że ten chłopak, który ze mną nagrywał był śliczny !!!  Miał brązowe włosy
i zielone oczy. Mimo wszystko nie chciałam się z nim zgrać, bo cały czas czułam to coś do Simona… Mimo wszystko nie mogłam od niego oderwać oczu. W mojej głowie był zamęt a serce biło jak szalone.               -. Jeszcze raz. Ostatnia próba- z zamyślenia wyrwał mnie głos reżysera.- Iiiii … akcja!                      Zaczęłam śpiewać, lecz opóźniałam strasznie, a reżyser zaraz krzyknął i zaczął lamentować.             
 - Jak ja mam pracować z takimi ludźmi !!!Przecież was się uważa za profesjonalistów, a mnie się wydaje, że jestem tutaj z pięciolatkami! Na dzisiaj koniec. Przyjdźcie jutro o 16.00. Radzę abyś się ogarnęła Abby, bo jak nie, to cię wywalę !! Zrozumiano ???                                                 
   - Tak – odpowiedziałam i wyszłam ze studia.                                                                                              W kawiarni obok, czekały na mnie moje przyjaciółki. Kupiłyśmy sobie po gałce lodów śmietankowych
i truskawkowych. Poszłyśmy do pobliskiego parku. Zanim doszłyśmy, każda z nas miała na sobie różowe
i białe ślady po lodach. Szłyśmy i rozmawiałyśmy o głupotach, gdy nagle przed nami pojawił się mój dom. Pożegnałyśmy się i już miałam iść, gdy nagle Nathalie pociągnęła mnie za rękę i zapytała:
- Chcesz dziś do mnie przyjść na noc?
- Pewnie!! Tylko wezmę rzeczy i przyjdę!- odpowiedziałam i machając dziewczynom na pożegnanie pobiegłam do klatki schodowej i szybko wbiegłam na pierwsze piętro.
- Hej Ab! - powitała mnie moja czteroletnia siostra.
- Hej malutka - odpowiedziałam i pogłaskałam Melody po jej  jasnej czuprynce.
- Co dzisiaj się działo? - zapytała moja mama, a ja ją przytuliłam.
- A nic specjalnego. Lara się ze mnie śmiała, ale moi najlepsi przyjaciele ją spławili. Na dubbingu byłam rozkojarzona i reżyser był załamany. 
- Czyli normalnie?- zapytała mama.
- Tak - odpowiedziałam i rzuciłam wzrokiem po pokoju.- Mogę iść do Nat na noc? 
- Oczywiście- odpowiedziała moja mama, która jest najlepsza na świecie.

Weszłam do pokoju, wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam do przedpokoju, w którym złapała mnie Melody.
- Pa pa, szkrabie- pożegnałam moją śliczną i małą siostrzyczkę. - Do jutra!
- Pa pa - odpowiedziała ze smutkiem. 
Wyszłam z bloku, lecz ku mojemu zdziwieniu, nikt tam na mnie nie czekał. 
- Przecież byłam tylko chwilę, gdzie ona się podziała!!! - zastanawiałam się.
Nagle zobaczyłam na ziemi kartkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz